Następny dzień.
Jest piątek ! No po prostu idealnie ! Uwielbiałam piątki te dni oznaczały, że to początek weekendu czyli wolność od szkoły. Dziś miałam tylko cztery lekcje więc kończyłam o 11:20 po szkole poszłam z Izą na spacer do parku. Chciałam zapytać co się stało ale ona za każdym razem przerywała mi i zmieniała temat.. W końcu się zdenerwowałam i krzyknęłam:
-Ja pierdo*e Iza co się dzieje ? Czemu jesteś taka obojętna, smutna, w ogóle nie chcesz zemną porozmawiać. Czy ty coś kryjesz ? Proszę cie powiedz mi co jest bo w końcu oszaleję.. - byłam po prostu wściekła na nią, jej reakcja była dziwna, patrzyła wszędzie tylko nie na mnie unikała kontaktu z moimi oczami..
-Nie ! Nic nie kryje.. Moja babcia umarła ! Byłam z nią bardzo blisko.. Boli mnie to że nie mogę się już nigdy do niej przytulić, że nie mogę jej powiedzieć co u mnie, że nie przyjdę do niej nigdy i nie popatrzę jak się uśmiecha.. Nie chciałam mówić nikomu że ona umarła.. Nie chciałam pokazywać mojego bólu.- Iza się rozpłakała, była cała rozmazana, nie interesowało ją to że nasi znajomi przechodzili obok wszystko miała w dupie.
-Boże.. Czemu mi nie powiedziałaś, przecież wiesz że jak jest źle to masz do mnie pisać, dzwonić lub do mnie przyjść.. Wiem że jest Ci bardzo ciężko bo przechodziłam przez to samo rok temu, z resztą sama pamiętasz..
-Nie chciałam nikomu mówić, chciałam sama zostać z tym smutkiem, nie chciałam żebyś patrzyła jak płaczę.. - Wpatrzyła się w ziemię i zaczęła się bawić swoimi rękami.
-Nie musiałaś zostawać sama, mogłaś do mnie przyjść, przecież zawsze mam dla ciebie czas... - Objęłam ją i próbowałam ją uspokoić lecz nie udawało mi się, niestety..
-Ale nie chciałam żebyś traciła czas na pocieszaniu mnie na marne.. W tym czasem mogłaś być z Oskarem.. Czuła bym się z tym źle..
-Przestań wygadywać głupoty ! Zawsze chcę być z tobą w takich chwilach.. A Oskar zawsze może poczekać, on zrozumie o co chodzi.. - Przypadkiem zobaczyłam jej nadgarstki, widziałam rady wywołane przez żyletkę.. Wystraszyłam się i nie chciałam już o tym zaczynać tematu postanowiłam z nią porozmawiać o tym dopiero wtedy gdy sytuacja się polepszy. Ale z drugiej strony nie chciałam żeby zrobiła coś głupiego, wiedziałam że w tej chwili muszę z nią być zawsze jak tylko będzie mnie potrzebowała.
-Masz chusteczkę ? - Ocierała swoje łzy ręką, ręką która była pocięta..
-Poczekaj sprawdzę. Mam, trzymaj. - Podałam jej chusteczki ale mój wzrok uciekał na jej nadgarstek. Miała tam chyba 5 ran.. O 5 za dużo..
-Dzięki, ogólnie dziękuję że jesteś, że mnie wspierasz. - Popatrzyła mi się szczerze w oczy i lekko się uśmiechnęła.
-Uwierz że nie masz za co dziękować, przecież jestem od tego żeby ci pomagać w nawet jak najgorszej chwili ZAPAMIĘTAJ !
-No wiem wiem, ale po prostu dziękuję.
-Nie ma za co myszko - Przez około 20 minut siedziałyśmy w ciszy, trzymałam ją za rękę. Wiedziałam że teraz potrzebuje pomilczy z jaką kolwiek osobą, wypadło na mnie. Oczywiście nie byłam z tego powodu oburzona, wręcz przeciwnie cieszyłam się.
-Justi, muszę zmykać do domu.
-Spoko, wbijasz potem do mnie ?
-Nie wiem, jak coś to będę pisać lub dzwonić.
-Spoko, no to trzymaj się paa - Dałam jej buziaka w usta na pożegnanie i poszłam w stronę mojego domu. Przez całą drogę myślałam jak jej pomóc, co zrobić żeby było chociaż troszkę lepiej.. Dręczyły mnie cały czas te pytania. Gdy weszłam do domu napisał do mnie Oski:
O: Elo mała ;)
J: Siemankoo :)
O: C' tam ?
J: Nie za dobrze.. Z Dżizką jest nie dobrze. A tamm ?
O: Ou, to nie dobrze :/ a no mnie to nawet powiem ci że dobrze. Widzimy się dziś ?
J: Wiesz.. Raczej nie bo Izka ma wbić.
O: Niee ! ej a nawet na 20 minut, albo na szluga ?
J: No nie wiem.. Sorry ale dziś się nie możemy raczej zobaczyć, jak jednak Dżizka nie wbije to napisze oki ? :)
O: No dobraaa :(
J: Oskar ?
O: ?
J: :*
Po 20 minutach zadzwoniłam do Izy czy będzie u mnie, opowiedziała że będzie za 20 minut. Napisałam do Oskara że się dziś nie widzimy.
20 miut Później.
Iza już do pomnie przyszła, poszyłyśmy do mnie do pokoju, włączyłyśmy piosenkę "ADR feat Kushin - Czym były tamte dni" jadłyśmy truskawki i wspominałyśmy sobie nasze śmieszne wspomnienia, poprawiłam jej humor, ale tylko na chwilę. Do Izy ktoś zadzwonił, była to jej mama. Powiedziała jej żeby wróciła dziś wcześniej do domu bo jadą do Izy cioci. Czas szybko nam spłyną, poszła odemnie o 16:00. Poszłam na papierosa na taras. Napisałam do Oskara że jednak możemy się zobaczyć, miał do mnie przyjść o 17:30. Wykąpałam się i poszłam na górę ubrać w szarą bluzę z napisem "łobuziara" , jasne jeansy i czarne lity z ćwiekami. Zrobiłam make-up. Była 17:25, poszłam po Oskara, był niedaleko mojego domu.
-Cześć - Przytulił mnie.
-Siemkaa.
-Jak ty ślicznie wyglądasz - Zmierzył mnie wzrokiem z wielkim uśmiechem na twarzy.
-A dzięki. - Opowiedziałam zadowolona. Po 5 minutach byliśmy już u mnie, poszliśmy do mnie do pokoju, położyła się na brzuchu na moim łóżku a Oskar usiadł sobie na dywanie który leżał koło mojego łóżka. Wypytywał mnie co się stało z Izą ale nie chciałam mu mówić. Cały czas ktoś do niego dzwonił ale on nie chciał odbierać więc cały czas się rozłanczał, powiedział mi że to Olek. Naturalnie że mu uwierzyłam, z resztą nie interesowało mnie to za bardzo.
-Ejj Justikaaa - miał opartą głowę o moje łóżko obok mojej głowy. Wpatrywał się w sufit.
-Co jest ? - patrzyłam się na podłogę, byliśmy znudzeni..
-Idziemy się gdzieś przejść na spacer ?
-Noo można ale gdzie ?
-Nie wiem, ale nie chce siedzieć w domu..
-No w sumie, to chodź. - poszliśmy na dół, ubraliśmy buty i wyszliśmy z domu. Poszliśmy na miasto, spotkaliśmy tam Anitkę i Olo.
-Cześć ! -Powiedziałam do Anitki i Olo i przytuliłam ich na przywitanie.
-Siemanko, ej Oskar czemu nie odbierałeś hehe ? - Olo zapytał się żartobliwie.
-A no bo byłem u Justynki i wiesz.. - Oskar i Olo zaczęli się śmiać podczas gdy ja i Anita rozmawiałyśmy.
- No co on wie, coo ? - zaczęłam się śmiać a Anita nie ogarniała o co chodzi.
-Eeem nooo ten - Przeciągał Oskar i zaczęliśmy się wszyscy śmiać, wręcz pękaliśmy ze śmiechu. Po 2 godzinach zaczynało się robić coraz ciemniej, chodziliśmy wszędzie, zadzwoniliśmy wcześniej po Anię i Adama. Jakieś 10 minut temu przyszli. Mieliśmy wszystko w dupie, śmialiśmy się głośno tak że całe miasto mogło nas usłyszeć a nas to nie interesowało, paliliśmy wszędzie. Nagle zrobiło mi się zimno, Oskar dał mi kurtkę, uwielbiałam nosić jego kurtkę, pachniała ona jego perfumami, które tak strasznie mi się podobają, pachną one szczęściem. Nagle powiedziałam : Ei idziemy po piwa haha ? Wszyscy powiedzieli TAK ! Więc Oskar, Olo i Adam poszli do sklepu a my z dziewczynami poszłyśmy na miejscówkę na której można było pić znajdowała się ona w lesie.
-No widzę że ty i Oski coś tam ten - Powiedziała Ania i szturchnęła mnie łokciem po ręce.
-Nie no co ty ! Oszalałaś haha, to tylko mój przyjaciel. - Roześmiałam się.
-Hahaha no taak to tylko przyjaciel napewnoo- dodała Anitka.
-No właśnie, ty sama w to nie wierzysz haha- powiedziała Ania.
-Ei dziewczyny haha przestańcie coo ? Nic nie kminimy ze sobą - Dziewczyny popatrzyły na mnie jak na głupią, i zaczęłyśmy się wszystkie śmiać. Nagle za nami pojawili się chłopacy i krzyczeli do nas co nas tak bawi a my opowiedziałyśmy że nicc takiego, rozpaliliśmy ognisko. Olo rozdał wszystkim piwa i zaczęliśmy je pić, odpaliłam papierosa. Nagle Oskar wyrwał mi go z ręki i powiedział że zaraz mi go odda tylko weźmie trzysta ( trzysta tzn. trzy buchy) . Zaczęłam się śmiać i powiedziałam mu okejj.. Gdy mi go oddał to złapał mnie za rękę i szepnął mi do ucha żebym z nim na chwilkę poszła bo musi mi coś powiedzieć, odłożyłam piwo i zgasiłam papierosa, oddaliliśmy się trochę od znajomych, oparła się o drzewo i spytałam się jego co jest a on zaczął mi mówić że...
No to tyle jak na 2 rozdział ^^ Potrzymam was troszkę w niepewności abyście czekali do 3 rozdziału. Jeśli spodobał się wam mój blog to pozostawcie komentarz i jak możecie to prześlijcie linki do waszych znajomych :) Dziękuję że jesteście po 1 rozdziale miałam 115 wyświetleń ! Dziękuję że jesteście ;)
Wasze pytania:
- Co Oskar powiedział Justynie ?
- Co się dzieje u Izy?
Na te pytania odpowie wam 3 rozdział opowiadania, Dziękuję ;*
Justyna wyglądała mniej więcej tak :

Rozdział boski *.* nie mg doczekać się następnego :** jak zwykle trzymasz w niepewności -,- tooo kiedy następny rozdział? :*
OdpowiedzUsuńnastępny rozdział w sobotę ;*
OdpowiedzUsuń